Avalon » Publicystyka » Artykuł

Komentarz do Amazing Spider-Man (2018) #25

Rodzyn: W lipcu zeszłego roku Nick Spencer rozpoczął swój run w serii Amazing Spider-Man, zastępując na tym stanowisku Dana Slotta, który przygodami Pająka zajmował się przez około dziesięć lat. Przez te 12 miesięcy regularnie w osobnych komentarzach omawialiśmy każdy zeszyt napisany przez Spencera, często mniej niż bardziej się zgadzając, chociaż im nowsze numery tym nasze odczucia były dość podobne. Skoro na rynek trafił już 25. numer autorstwa Spencera, to chyba dobra pora, by podyskutować o dotychczasowych numerach i dokonać małej konfrontacji. Zacznijmy od początku: z jakim nastawieniem podchodziłeś do pierwszego numeru Amazing Spider-Man od Nicka Spencera i Ryana Ottley'a? Czego oczekiwałeś od nowej ery Pająka?

Dengar: Nowa era w dziejach Pająka, czyli zmiana warty u pióra, miała być w moich oczach swoistym powiewem świeżości. Dan Slott pisał Spidera raz dobrze, aż źle, niektóre jego pomysły bywały ciekawe, lecz zdarzały mu się wtopy, że po prostu facepalm był gwarantowany. Na pewno liczyłem na to, że Nick Spencer wyciągnie wnioski z tego jak fani reagowali na pomysły swojego poprzednika będzie pisać lepiej od Slotta. Więc tak, zmiana warty miała być czymś nowym, świeżym i na pewno fajnym. Spencer miał być zbawicielem dla Amazing Spider-Mana. Jego historie miały być jeśli nie wspaniałe i porywające to po prostu bardzo dobre. Nie zakładałem w jakim kierunku Spencer powinien iść, nie spekulowałem jakich bohaterów i złoczyńców będzie eksploatować, pod tym kątem byłem otwarty na wszelkie propozycje z jego strony. Ale na pewno miało być fajnie.

R: Ale jak widać nie przekonał Cię praktycznie niczym. Z twoich dotychczasowych komentarzy wynika, że jedynie wątek Kindred, początkowo nienazwanego złoczyńcy ochrzczonego przez Ciebie mianem "Bugman", przypadł Ci do gustu. To dość ważny wątek aż od pierwszych numerów serii. U mnie odwrotnie, od początku nie potrafię się do niego przekonać. Czy to kwestia tego, że to nowy przeciwnik? Być może, ale jakoś nie potrafię odczuć tego samego przerażenia, co ten wywołuje w Kingpinie czy Mysterio. Pozostaje tajemniczą postacią, w której tak naprawdę interesuje mnie tylko jedno: kim w rzeczywistości jest ta postać i kto kryje się pod maską. Ja mam swój typ, a Ty?

D: To fakt, tajemniczość tej postaci jest póki co w niej najbardziej interesująca. Jeśli Nick Spencer dobrze rozpisał tę postać, może być z niej coś ciekawego. Może to będzie złoczyńca pokroju Green Goblina czy Carnage’a? Któż to wie. Ale jeśli scenarzysta się nie popisze, zniweczy wszystko co budował przez te wszystkie zeszyty. Śmiem nawet stwierdzić, że tworząc Kindreda postawił sobie wysoko poprzeczkę. Oby nie była ona za wysoka.

R: Dla mnie wiele wskazuje na to, że Kindred to Harry Osborn. Spencer mocno nawiązuje do One More Day, chociażby ponownie łącząc ze sobą MJ i Petera. Liczne nawiązania do tamtych chwil, prowadzą do tego, że rozmowa Kindred z Mysterio z zeszytu #24 o ich powrocie do świata żywych z piekła ma jakiś związek z OMD. To właśnie po tej historii Harry Osborn magicznie wrócił do świata żywych, a sam Kindred też nie wie jak dokładnie wrócił do życia. Do tego wie, kim jest Peter i zależy mu bardzo na MJ.

D: Może to i Harry Osborn, czas pokaże. Nie wiedzieć czemu, ja mam inny typ. Osobiście nie posądzałbym Spencera o bycie takim mastermindem jeśli chodzi o knucie intrygi w związku z postacią Kindreda. Ale obstawiałbym, że to Ben Reilly. Jak zapewne wiemy – lub też nie – Ben zawarł pakt z Mephisto, a dobrze wiemy jak bohaterowie wychodzą na takich układach. Co więcej, zostało mu przepowiedziane, że jeśli jeszcze raz zginie, straci swoją duszę. W jego solowej serii nie raz było mówione, że nie jest bohaterem, lecz złoczyńcą. No i nie zapomnijmy, że w ostatnim numerze swoich przygód Ben oszalał i (mam nadzieję, że pozornie) zabił Kaine’a. Co prawda w jednej scen 25 numery ASM widzimy jak Kindred na cmentarzu przygląda się fotografiom na których widzimy Spider-Mana (Petera), Spider-Mana (Milesa), Ghost-Spider, Superior Spider-Mana, Scarlet Spidera (Bena), Spider-Woman i Silk. Wskazówką było dla mnie to, w jaki sposób Kindred był przyklejony do ściany gdy odwiedził kryjącego się pod iluzją lekarza Mysterio. Pożyjemy, zobaczymy. A jak już mam puszczać wodze wyobraźni, to może Kindred jest nienarodzonym dzieckiem Petera i MJ?

R: To by było ciekawe! A skoro przy Kindred jesteśmy, to mocno związany z nim stał się Mysterio. Początkowo myślałem, że obecność Mysterio w wielu zeszytach to kwestia filmowego debiutu, jednak po zastanowieniu nie ma w tym nic nadzwyczajnego, Spencer wykorzystał od tej pory wielu klasycznych przeciwników Spider-Mana w różnym stopniu, przewinął się Vulture czy Rhino, dużą rolę ma Boomerang, pojawia także masa przeciwników, którym daleko do pierwszej ligii. Ostatnie zeszyty to także pojawienie się dwóch nowych drużyn przestępców. Co sądzisz o takiej ilości przeciwników?

D: Nie mam nic przeciwko dużej ilości przeciwników, o ile zostaną dobrze wpleceni w fabułę i będą pisani z głową. Wybór Mysterio był dla mnie pewnym zaskoczeniem, szczególnie, że Spencer totalnie zdaje się olewać to co pisał Peter David w „Ben Reilly: Scarlet Spider”. W końcu tam Mysterio zaczął władać magią i zapowiadał, że zniszczy Bena i Petera, że zemści się na Avengers i Deadpoolu. Do końca nie wiadomo czy jego magiczne zdolności zniknęły, ale jakoś nie odbiło się to wszystko większym echem. Boomerang był pewniakiem, bo w końcu Nick Spencer pisał „Superior Foes of Spider-Man”, więc to, że dalej eksploatuje swojego ulubieńca to nic dziwnego. Tylko szkoda, że ma tutaj na niego trochę mało pomysłów. Fred Myers nie odgrywa w tej serii żadnej większej i poważnej roli. Ciekawy jestem jakie plany scenarzysta ma odnośnie Savage Six jak i Syndykatu. Jeśli rozsądnie i przemyślanie będzie pisać te drużyny, to nie mam nic przeciwko.

R: Nie można też zapomnieć o Kravenie w pierwszej większej historii w tej serii jaką jest The Hunted. Ja mam mieszane odczucia co do niej, a Ty?

D: Spotkałem się z głosami, że dobrze, że Spencer napisał The Hunted tak a nie inaczej. Że zagranie z pożegnaniem starego Kravena i zastąpienie go nowym było dobrym pomysłem. Co ciekawe, takich komentarzy przeczytałem kilka, a więc są tacy, którym się ta historia podobała. Ale muszę przyznać, też mam mieszane uczucia co do tej historii. Nie powiem, miała ona potencjał, wystarczyło ją trochę lepiej pokierować. Denerwujące i nic nie wnoszące były te wszystkie „.HU”, można było to napisać krócej i wpleść w główną serię. Kraven szczerze mówiąc był pisany jako tako nijako, Junior też niezbyt ciekawie. Przyzwyczaiłem się, że Myśliwy to facet z jajami, a tu chyba mu się trafiły wydmuszki. No i to przeinaczenie klątwy, tak aby Sergei mógł odejść za tęczowy most. No, to do mnie niezbyt przemówiło. A skoro o wątkach kravenopodobnych mowa, boje się, że wątek stada Verminów odejdzie w zapomnienie.

R: Historia miała swoje momenty i można było coś z tego sklecić całkiem dobrego, ale wprowadzenie dodatkowych zeszytów, które pogłębiały fabułę, tak naprawdę wybijało z rytmu historię, a jednak część istotnych wydarzeń tam się rozgrywała, jak wątek Lizarda czy Black Cat. Cała historia od początku była przewidywalna, wiadomo było, że Kraven zdradzi wszystkich, bo i Łowca był dziwnie pisany. Podobał mi się wątek jego klonów i jego relacja z "synem", nawet to jak rozwiązał swoją śmierć, do czego Ty masz zarzuty, ale gubi się to w natłoku niepotrzebnych wątków. Bo tak naprawdę wszystko co jest związane z Vulture nie ma żadnej istotności, chyba że weźmie się pod uwagę plany na kolejne historie: tak czy siak, dla mnie były to niepotrzebne, czasem wymuszone sceny. Za to stado Verminów chyba jeszcze zobaczymy, bo jednak przypomniano o nich w bodajże 23. numerze.

D: A jak myślisz, co przepowiada pojawienie się Spider-Mana 2099? Jakie masz pomysły?

R: Tak naprawdę nie mam pojęcia, też nie za bardzo znam postać Miguela by się o nim wypowiadać. Myślę jednak, że na tyle wykorzystano już postać w ostatnich latach i tyle mamy Spider-ludzi na rynku, że nie wiem, czy na ten moment jest potrzebna kolejna seria, gdyby to właśnie zwiastowało. Ale jakiś sensowny gościnny występ, czemu by nie. Mam tylko nadzieję, że nie namnoży nam to znowu wątków. Zapowiedzi jednak sugerują, że może to być jedynie chwilowa celebracja historii z tego okresu.

D: A co sądzisz o braku konsekwencji Spencera w pisaniu poszczególnych postaci? Weźmy na przykład Connorsa/Lizarda. Początkowo potrafił przemieniać się w swą gadzią postać zachowując ludzką świadomość, dzięki wszczepowi. Za sprawą Kravena, Spider-Man zniszczył czipa i słyszeliśmy, że teraz Curt zatraci się w swej zwierzęcej postaci. Przez chwilę wyglądało to dość groźnie. A tu nagle w 25 numerze widzimy, że Peter znowu sprawia mu wszczep. Myślisz, że to brak pomysłu na dzikiego Jaszczura? Z czego wynikają takie skrajności w scenariuszy?

R: Też nie do końca rozumiem tego zagrania. Podobał mi się Lizard-wykładowca, danie mu szany na w miarę normalne życie z rodziną. Tutaj trochę na siłę ich rozdzielono, by znowu do siebie wrócili. Nie wiem, czy Spencer nie miał pomysłu czy też edytorzy zmienili zdanie i kazali mu przywrócić status quo, ale jeżeli za pare numerów Connors znów będzie miał problemy z chipem, to będę załamany... Mógłby działać jako okazyjny pomocnik Spider-Mana, służyć mu radą, a boję się, że zejdzie na dalszy plan, by znów zostać wykorzystanym.
Ale Connors nie jest jedynym takim przypadkiem. Bardzo liczyłem na to, że Spencer wprowadzi nieco normalności do życia Petera i MJ, tzn. zbuduje w miarę zdrową relację, bo to że życie u boku superbohatera nie jest do końca normalne, to rozumiem. Nie czuję jednak za bardzo tego, co do tej pory dostaliśmy, wszystko jest odrobinę zbyt wymuszone. Pierwszy numer jeszcze dawał nadzieje, bo odwoływał się do bardzo dobrej historii o miłości tej dwójki. A tutaj brak takich momentów dla tej dwójki, gdzie byliby wzajemnym wsparciem, a nie ukrywali przed sobą swoje obawy. Przydałby się jakiś numer w którym po prostu by porozmawiali, bo to mógłby być naprawdę świetny zeszyt, jak chociażby numer z rozmową Petera z JJ Jamesonem od Chipa Zdarsky'ego w Peter Parker: SPectacular Spider-Man. A ty Co o tym sądzisz?

D: No prawda, jakoś ostatnio Peter i MJ nie są dla siebie takim wsparciem jakim byli kiedyś, przed OMD. Czy to klątwa Mephisto? A tak poważnie, to chyba jestem w mniejszości – tylko nie wieszajcie na mnie psów – i uważam, że takie na siłę parowanie Parkera i Mary Jane jest nudne. Peter rozchodził się i schodził z nią, że ten kotlet nie tylko jest odsmażany do bólu na tym samym starym oleju, to chyba jeszcze jest dawno po terminie ważności. Przecież Peter spotykał się i z Charlie i z Bobby i z Anną Marią i w ogóle. Dlaczego nie może zbudować trwałego związku z inną kobietą? Już abstrahując, filmowy Peter Parker spotyka się z Michelle Jones która nie jest Mary Jane. Da się? Najwidoczniej się da. Dlaczego by tego nie przenieść na karty komiksów? Moim zdaniem, ktokolwiek pisze Spider-Mana powinien raz na zawsze zdefiniować ich związek. Wóz albo przewóz, rybka albo akwarium, związek pełną gębą albo baj baj i każde w swoją stronę.

R: Ciężko się nie zgodzić. A jak nie Spencer, to kto inny Twoim zdaniem dałby radę pociągnąć tę serię?

D: Kurczę… Dobre pytanie. I powiem Ci, że ciężko mi na nie odpowiedzieć. Ostatnio u mnie na topie jest Donny Cates bo sobie świetnie radzi. Venom jego pióra częściej wymiata niż kuleje – tych kulejących wątków jest dosłownie kilka. Cosmic Ghost Rider był fajny, Strażnicy Galaktyki są też super. Chip Zdarsky dobrze pisze „Life Story”. Matthew Rosenberg fajnie pisze Punishera. Może któryś z nich?

R: Cates to na pewno byłby ciekawy wybór, a Zdarsky był moim typem na następcę Slotta już od dłuższego czasu. Trzeb mieć jednak nadzieję, że Spencer odnajdzie w sobie Pajęczą duszę i wróci na właściwe tory. Stać go na to, tylko pytanie, cyz to edytorzy, którzy wielokrotnie zawodzili w Marvelu ostatnio go powstrzymują, czy rzeczywiście nie ma głowy do ciekawszych pomysłów.

Amazing Spider-Man (2018) #25 możecie nabyć w sklepie ATOM Comics

Pamiętajcie, że możecie użyć kodu promocyjnego "ENDGAME", by otrzymać 5% rabatu na komiksy Marvela.

A wy co sądzicie o tym numerze? Zapraszamy do dyskusji na naszym forum.

A już za tydzień ocenimy Amazing Spider-Man (2018) #26!

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.