Avalon » Publicystyka » Artykuł

Droga do Absolute Carnage

Donny Cates namieszał w świecie symbiontów pisząc Venoma. W najlepsze trwa jego komiksowy event „Absolute Carnage”. Ale zanim o nim napiszemy, warto omówić zeszyty wprowadzające nas w jego klimat.

Wszystko zaczyna się na łamach najnowszej serii o przygodach Venoma autorstwa Donny'ego Catesa, w większości rysowanej przez Ryana Stegmana. W pierwszych sześciu zeszytach serii, które potem zebrano w albumie Venom vol. 1 Rex, pokazano nową genezę symbionta i wprowadzono postać Knulla. Kolejne zeszyty, zebrane w tomie zatytułowanym Venom vol. 2 Abyss, nie są tak bardzo związane z głównym wątkiem, ale w prowadzają zmiany w osobistym życiu Eddiego Brocka. 

To tu Eddie Brock poznaje Rexa Stricklanda, byłego agenta SHIELD, który należał do tajnego zespołu nosicieli symbiontów, jeszcze za czasów wojny w Wietnamie. Dowiedział się od niego, że smok-symbiont Grendel wydostał się z więzienia SHIELD. Jego celem było odnalezienie wszystkich części symbionta, w tym Stricklanda, który okazał się być tak naprawdę symbiontem podszywającym się pod swojego dawnego nosiciela. Grendel kontrolowany był przez Knulla, boga i stwórcę symbiontów,  który póki nie uwolnił się smok, uwięziony był na planecie Klyntar. Eddie pokonuje Grendela ze sporym poświęceniem i pomocą Milesa Moralesa (dowiadując się przy okazji, że dzięki połączeniu z nim umysłu symbiont nauczył się tworzyć skrzydła i latać). 

Przy okazji dowiadujemy się, że Knull stworzył All-Black The Necrosword znany z serii Thor: God of Thunder. Dodatkowo Grendel był swego czasu pokonany przez Odinsona i uwięziony wieki temu w lodowcu. To ta porażka sprawiła, że Knull stracił swoję połączenie z symbiontami i te zdołały go uwięzić.
 

Wykończony po walce Eddie trafił w ręce Makera, czyli Reeda Richardsa z Ziemi 1610, czyli Ultimate Univerce. Nastąpiło to jednak dopiero miesiąc po starciu, gdyż w tym czasie mężczyzna wpadł w szał, atakując m.in. dom swego ojca w San Francisco. Eddie i Venom uciekają z Project Oversight, z którymi współpracował Maker, z pomocą kopii świadomości Flasha Thompsona, która zamieniła się w Agenta Venoma. Eddie, wykończony fizycznie i psychicznie trafia ponownie do swojego ojca, by poukładać sobie wszystko w głowie. Jednak nie jest łatwo, bo ojciec wyjawia mu, że dziewięcioletni Dylan, którym się opiekuje, to nie brat Eddiego, lecz syn. Zostawiło go u niego Anne Weying, ukrywając ciążę przed Eddiem i bojąc się o los dziecka. Sam Dylan nie poznaje prawdy i ucieka z domu podążając za Eddiem, który nie jest mile widziany u ojca. Mężczyzna dostaje ataku i trafia do szpitala, skąd zostaje przechwycony przez Makera. Ten wyjawia mu, że to nowotwór Eddiego znów dał o sobie znać. Kryje się za tym jednak kolejny sekret. W rozmowie ze swym symbiontem Eddie dowiaduje się, że ten manipulował jego umysłem i ciałem. Wprowadził mu fałszywe wspomnienia o kuzynce i wujku, którzy tak naprawdę nigdy nie istnieli. O niektórych wspomnieniach Eddie zapomniał. Zaś rak Eddiego stworzył sam Venom. Mężczyzna ma dość i każe Makerowi usunąć ze swojego ciała Symbionta. Eddie odchodzi z Dylanem by przeżyć krótką przygodę w ramach War of the Realms. Podobnie sam Venom, w pojedynkę staje się ważnym elementem eventu. Wydarzenia te nie mają jednak tak dużego znaczenia dla samego Absolute Carnage. Zobaczyć je możemy na łamach Venom: War of the Realms.



Jednak główna seria Venom to nie jedyny komiks, który prowadził nas wprost do eventu Absolute Carnage. Dużo większe znaczenie wydaje się mieć wychodzące kwartalnie one-shoty Web of Venom. Było ich pięć i każdy dopełniał historię z głównej serii.

Pierwszy z nich było Web of Venom: Ve’Nam, który przenosi nas do 1966 roku. Początkowo towarzyszymy ocalałemu żołnierzowi podczas starć Wietnamie, który usiłuje przeżyć. Niestety nieszczęśnik trafia na coś, z czym nie powinien mieć do czynienia. Widzi jak żywa ciemność pochłonęła ludzi, jeden z nich zjada ciała poległych żołnierzy. Chwilę później pojawia się inny żołnierz, również wyglądający jak czarny potwór. Co ciekawe, obie istoty mają na twarzach czerwoną spiralę. Jak już wiemy, oznacza to jedno. Knull przejął kontrolę nad symbiontami. A to nie wróży niczego dobrego. Na kolejnych stronach przenosimy się do Skandynawii, na kilka tygodni przed wydarzeniami z Wietnamu. Tu, pośród tej śnieżnej scenerii, towarzyszymy Nickowi Fury’emu, który opowiada o aktywności sejsmicznej i podejrzeniach, że może stoi za tym Hydra. Niestety, nie odnaleźli Hydry, lecz… smoka (dobrze znanego nam Grendela). Fury opowiada o tym, że pobrali cząstkę smoka i okazało się, że to jakaś obca i żywa istota. I niczym w klasycznym horrorze kategorii B czy nawet niższej, oczywiście naukowcy Nicka musieli sprawdzić co się stanie gdy wstrzykną jej cząstkę do jakiegoś gryzonia. Odkryli, że to organizm symbiotyczny i oczywiście - kolejna klisza – pojawiły się nieprzewidywalne skutki uboczne. Jakby tego było mało – a jakże – pod wpływem nacisków związanych ze stratą Rogersa, Fury podjął – ponoć niechętnie – decyzję o badaniach na ludziach. Miał stworzyć kolejnych superżołnierzy, dlatego pięciu z nim podano symbionta. Dowodzić miał nimi Rex Strickland. Szybki skok w przyszłość, Fury opowiada o wysłaniu Rexa i jego ludzi do Wietnamu, lecz zmienili się w potwory i wszystkich pozabijali, wraz z własnym oddziałem. Rozmówcą Nicka okazuje się być Wolverine, który ma pomóc w pochwyceniu (lub zabiciu) Rexa i pozostałych. Team-up Logana i Fury’ego rusza do boju. W wietnamskim lesie trafiają na szczątki żołnierzy oraz samego Rexa, który opowiada, że żywy strój go opuścił. Chwilę później pojawia się drugi Rex – ranny – i strzela w sobowtóra z miotacza ognia. Duplikat okazuje się być symbiontem. Chwilę później pojawiają się kolejni żołnierze Rexa, symbiont pokrywa Logana. Podczas walki Fury zostaje ranny i okazuje się, że to był mechaniczny duplikat. Wszystko kończy się niby dobrze, Logan zostaje uratowany. Eksplozja robo-Fury’ego wydaje się unieszkodliwić ludzi Rexa. On sam i jego żołnierze zostają zabrani przez agentów SHIELD. Sam Rex dostaje za zadanie odnalezienie swojego symbionta. 


W Web Of Venom - Carnage Born dowiedzieliśmy się, że nasz "ulubiony" seryjny morderca, Kletus Casady, przyszedł na świat w znanym już nam Instytucie Ravencroft - można wywnioskować, że przestępczą działalność wyssał z mlekiem matki. Ale zanim do tego doszło, Kletus zdążył umrzeć, na skutek uduszenia przez pępowinę. Zdołał powrócić do świata żywych, a ta chwilowa śmierć – wycieczka do otchłani – zmieniła jego osobowość i wpłynęła na to kim się stał w przyszłości. Można powiedzieć, że Cates sprawił, iż Kletus nieco ewoluował. Już nie jest jedynie szaleńcem, który lubi mordować. W pewien sposób poznajemy jego motywację, w jego chorej głowie, zabijanie jest uwalnianiem ludzi. Dowiadujemy się również w jaki sposób Casady zdołał przeżyć dryfowanie w przestrzeni kosmicznej po ostatecznej walce z Poisonami na łamach Venomized. Kletus co prawda powrócił na Ziemię, lecz zmarł. Lecz to komiks, prawda? Tu nikt nie umiera raz na zawsze. No dobra, prawie nikt. Casady na pewno nie jest tym wybrańcem co wyzionie ducha. Kult czczący Knulla nie tylko zdobył próbkę symbionta Grendela, to jeszcze wykradł ciało Kletusa i doprowadził do ich połączenia. I co jest istotne, Cates wprowadza pojęcie kodeksu – cząstki, śladu genetycznego, który symbiont pozostawia w ciele swojego nosiciela. I po połączeniu Casady’ego z Grendelem, nowo narodzony (raz jeszcze) Carnage postanawia odzyskać te kodeksy by uwolnić i sprowadzić na Ziemię Knulla.

To, że Cates nieco pogrzebał w życiorysie Cletusa wcale nie jest złym pomysłem. Nawet to, że został przywrócony do życia – po uduszeniu przez pępowinę - przez Knulla nie sprawia, że historia robi się przez to beznadziejna. Do tej pory uważaliśmy Kasady’ego za wariata, psychopatę, który czerpie przyjemność z zabijania innych. Zabija, bo może i lubi to robić. A tu dowiadujemy się, że poniekąd został on ukształtowany przez siłę wyższą. Taka modyfikacja jego postaci dodaje jej pewnego uroku. Sprawia, że patrzymy na Cletusa już nie jak na świra - jego żądza mordu jest czymś więcej.


Idąc dalej, warto też wspomnieć o Web Of Venom - Cult Of Carnage czyli świetnego nawiązania do mini-serii Carnage USA. Wracamy do Doverton, miasta, które kiedyś nawiedził Carnage i postanowił urządzić z niego stolicę swojego symbiotycznego państwa. W tym komiksie towarzyszymy Misty Knight, szukającej zaginionego Johna Jamesona. Przy okazji zwiedzamy zrujnowane i opuszczone miasteczko, dowiadując się, że ktoś wykopał ciała zmarłych – którzy uczestniczyli w tragicznych odwiedzinach Casady’ego – i wyrwał im kręgosłupy. Jakby tego było mało, w mieście pojawił się nowy kościół, Kościół Nowego Mroku. Jak się okazuje, stoi za nim Carnage i Shriek. Trzeba przyznać, że Frank Tieri napisał coś na kształt horroru. I szkoda, że to ledwie one-shot. 

 

Idąc dalej, mamy Web Of Venom - Venom Unleashed czyli Ryan Stegman za sterami, który serwuje nam… no dość nietypowy komiks. Dlaczego nietypowy? Bo jego bohaterem jest symbiont Venoma, który obecnie jest dość… otępiały? ogłupiały?, nie mówi i przybrał postać czarnego psiska. Komiks utrzymany w dość ponurym tonie, z pseudo-zombiakami na początku, które szukają Brocka. No dobra, nie do końca zombiaki. Carnage przejął kontrolę nad bezdomnymi zamieszkującymi San Francisco i wysłał ich na poszukiwania Brocka. I tak oto nasz dzielny czworonóg rusza przeprowadzić własne śledztwo aby trafić do podziemnego miasta, które wpadło w szpony Casady’ego. Skala na jaką działa Kletus wcale nie wróży niczego dobrego, zarówno dla Venoma jak i Spider-Mana – któremu prędzej czy później i tak się oberwie. Co fajne, scenarzysta nie zapomniał kto miał do czynienia z symbiontami i w bełkocie „opętanych” bezdomnych słyszymy takie nazwiska jak Gargan, Mulligan, Donna Diego, Fortunado, Hardy. 


Ostatnią pozycją jest Web Of Venom - Funeral Pyre czyli przede wszystkim opowieść o Andi Benton, młodej kobiecie, która chodząc do liceum odkryła, że jej nauczyciel wychowania fizycznego jest superbohaterem, Agentem Venomem. Jak się potoczyły dalej losy Andi, która stała się Manią pewnie znacie – a jeśli nie, przeczytajcie Venoma od Cullena Bunna. Jako osoba mająca kontakt z Klyntarem stała się celem Carnage’a. I od pierwszej strony widzimy dość niepokojące obrazy, a to tylko pierwsza strona! Andi próbuje wieść normalne życie, lecz wciąż prześladuje ją wspomnienie symbionta. Dziewczyna przypomina sobie, że obdarto ją z symbionta i nadal odczuwa jego brak. Koszmary – te na jawie jak i we śnie – zaczynają utrudniać jej życie na tyle, że zrywa się z pracy i udaje do domu. Tam zastaje ciotkę Sarę… i tu normalnie coś ,czego się nie spodziewałem! Starsza kobieta dosłownie pęka na pół, a z jej wnętrza wychodzi Carnage! Nie wiem czy to sztuczka Casady’ego czy rzeczywiście w jakiś sposób znalazł się we wnętrzu ciotki Andi, lecz wizualnie to wygląda… niepokojąco. I kto by pomyślał, że coś takiego kiedykolwiek zobaczymy w tym komiksie? Jest moc… wizualna moc. Jest brutalnie i krwawo. Czy takie też będzie Absolute Carnage?



Jeden z ostatnich elementów układanki znaleźć mogliśmy na łamach FCBD 2019 Spider-Man #1, gdzie Carnage podszywając się pod Eddiego zabija Lee Price'a, poprzedniego nosiciela symbionta. Końcówka zeszytu pokazuje, że na celowniku Kletusa jest Spider-Man, pierwszy nosiciel Venoma. 

Do tego pewne elementy związane z Venomem możemy znaleźć w innych seriach Catesa. W Guardians of the Galaxy pojawia się Wraith, który szuka Knulla. W miniserii Silver Surfer Black Norrin trafia do przeszłości, gdzie mierzy się z Knullem gdy ten był najpotężniejszy. Czy będzie miało związek z Absolute Carnage? Nie wiadomo, ale widać, że Cates ma wszystko dobrze rozplanowane. Poza tym - każda z jego serii jest pisana na bardzo dobrym poziomie, więc nie zaszkodzi po nie sięgnąć.

Trzeba przyznać, że Donny Cates, Ryan Stegman i Frank Tieri napisali ciekawe, bardzo ciekawe zeszyty, które mają wprowadzić nas w klimat „Absolute Carnage”. Jeśli cały event zostanie utrzymany w takim klimacie jak te zeszyty, to będzie to tegoroczny, pajęczy hit.

Dengar & Rodzyn

Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2019 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.