Avalon » Publicystyka » Artykuł

Recenzja komiksu - Star Wars: Karmazynowe Imperium I-III - Rodzyn


Niedawno Egmont w ramach swojej kolekcji Legend Star Wars wydał ostatni tom trylogii Karmazynowego Imperium. O ile pierwsze dwa z nich już kiedyś ukazały się nakładem tego wydawnictwa w ramach magazynu Gwiezdne Wojny Komiks, o tyle trzeci album był na naszym rynku nowością. Nie tylko polscy fani musieli długo czekać, bo oryginalnie komiks ten ukazał się 12 lat po drugim, który miał swoją premierę zaledwie rok po pierwszym. Widać, że twórcy kazali na siebie długo czekać, ale czy było warto?

Akcja komiks rogrywa się 7 lat po bitwie o Endor. Kir Kanos, główny bohater trylogii, to były członek Gwardii Imperialnej, straży najbliższej Palpatine’owi. Po jego śmierci pozostał wierny Imperium i chce pomścić śmierć swojego Pana. W retrospekcjach widzimy, jak wygląda proces wyłaniania członków Gwardii, jak drastyczne jest to szkolenie i jaki wpływ ma na psychikę kandydatów, którzy ostatecznie stają się wypranymi z emocji maszynami do zabijania. Przeciwnikiem Kanosa jest tu Lord Cornor Jax, również były gwardzista, który sięgnął po władzę gdy pozostali moffowie walczyli między sobą. Tym samym sprzeniewierzył się zasadzie posłuszeństwa i trafił na celownik Kira. Tom ten jest o tyle ciekawy, że nie mamy tu klasycznych postaci, a akcja skupia się na bohaterach, którzy stają się równie wazni dla dalszego losu wojny. Kir Kanos, ale i sam Jax zostają ciekawie zarysowani, dobrze czyta się ich konfikt i to jaki jest między nimi kontrast. 

Drugi tom, Rada we krwi, pokazuje Kanosa w roli łowcy nagród, który ponownie zostaje wplątany w  machinacje u szczytu imperialnej władzy. Tytułowa Rada próbuje rządzić Imperium, jednak ktoś steruje jej członkami chcąc przejąć samemu nad nim kontrolę. mamy tu też Czarne Słońce, kolejnego przedstawiciela Huttów, a także nawiązania do kilku innych dzieł umieszonych już w Legendach, co spodoba się głównie wiernym fanom Uniwersum. Dla pozostałych będzie to dobra lektura, choć nie na aż takim poziomie co pierwsza odsłona trylogii. Za bardzo starano się rozbudować świat Gwiezdnych Wojen, pomijając przy tym rozwój samych postaci. 

Imperium Utracone mocniej łączy wątki postaci z wcześniejszych tomów z bohaterami znanymi z oryginalnej filmowej trylogii. Na pierwszym planie mamy tu Leię i Hana wraz z ich dziećmi, swoją rolę do odegrania ma też Luke. Nie wiadomo, czy od początku takie były założenia, czy też tak długa przerwa wydawnicza wymusiła obecność postaci bardziej rozpoznawalnych współczesnym fanom Gwiezdnych Wojen. Wprowadzenie tych postaci jeszcze bardziej niż poprzedni tom zsunęło Kanosa na dalszy plan. Zdecydowanie więcej zaś było Mirith Sinn, rebeliantki, której los wielokrotnie na łamach tej trylogii przecinał się z losem Kira. Bohaterowie muszą zmierzyć się nie tylko z niedobitkami Imperium, ale także z nowym graczem, który chce przeciągnąć na swoją stronę Kanosa.

Historia Kanosa była interesująca z początku, ale jego dalsze losy nie oferowały aż tak wiele ciekawych elementów dla jego rozwoju. Jego motywacja zostaje zamieciona na dalszy plan i przestaje być równie tajemniczą postacią. Jego kosztem rozbudowana zostaje postać Mirith Sinn, co może cieszyć, ale to jednak Kir jest tutaj osobą ciekawszą, o interesującym pochodzeniu i skomplikowanej psychice. 

Autorami scenariusza trylogii są Mike Richardson i Randy Stradley (tylko pierwsze dwa tomy). Zdecydowanie najciekawiej wypada w tym wszystkim pierwszy tom, a reszta pozostaje znośną lekturą ze względu na początkowo ciekawie zarysowane postaci. Nie czuję jednak, by scenarzyści mieli tutaj rzeczywiscie pomysł na całość,  a jedynie odcinali kupony od sukcesu pierwszej części. Drugi tom jest jeszcze o tyle interesujący, że jakoś rozwija świat Gwiezdnych Wojen, trójka to tylko powtórka z rozrywki i to w gorszej formie. 

Jeżeli chodzi o rysunki, to na pewno można powiedzieć, że są spójne. Ich autorem w każdym z tomów jest Paul Gulacy. To artysta bardzo specyficzny, który w moim odczuciu nie potrafi dobrze narysować praktycznie żadnej z twarzy, jakie przewijają się przez serię. Ma problemy z proporcją, rozstawem elementów i zachowaniem spójności przedstawiania ich.  Najlepiej wychodzi mu przedstawianie scen akcji, walk między bohaterami, jednak aż tak wiele ich nie ma. 

Podsumowując. Trylogia Karmazynowe Imperium jest pozycją, która ma swoje momenty, ale dla osoby chcącej ją poznać polecam najpierw zakup pierwszego tomu, by określić stopień zainteresowania dalszym ciągiem. Jeżeli nie będą przeszkadzać Wam rysunki, a zarys dalszego ciągu historii wyda wam się interesujący, warto skompletować całość. Ja jednak spokojnie skończyłbym swoją przygodę na tomie pierwszym.

Rodzyn


Star Wars: Karmazynowe Imperium
Scenarzysta:Mike Richardson, Randy Stradley
Ilustrator:Paul Gulacy
Tłumacz:Maciej Drewnowski
Wydawnictwo:Egmont
Format:165x255 mm
Liczba stron:156
cena: 49,99 zł

Star Wars: Karmazynowe Imperium II: Rada we krwi
Scenarzysta:Mike Richardson, Randy Stradley
Ilustrator:Paul Gulacy
Tłumacz:Maciej Drewnowski
Wydawnictwo:Egmont
Format:165x255 mm
Liczba stron:160
cena: 49,99 zł

Star Wars: Karmazynowe Imperium III: Imperium Utracone
Scenarzysta:Mike Richardson, Randy Stradley
Ilustrator:Paul Gulacy
Tłumacz:Maciej Drewnowski
Wydawnictwo:Egmont
Format:165x255 mm
Liczba stron:144
cena: 49,99 zł

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza trzeciej części trylogii do recenzji. 


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.