Avalon » Serie komiksowe » Fantastic Four » Fantastic Four #538

Fantastic Four #538

Fantastic Four #538

"Street Fighting"

Postacie
Zapowiedź

FF mają teraz naprawdę poważne problemy. Niby określili swoje stanowisko wobec Civil War, ale jednak ktoś pomaga drugiej stronie, nie bacząc na konsekwencje. A kiedy dochodzi wreszcie do starć, ktoś ląduje w szpitalu.

Cytat

Lekarz: "The key thing if he wakes up, is that he should be eased into consciousness. No suddent actions or violent, negative emotion, nothing that could upset him."
The Thing: "So howe come yer all lookin at me when he's sayin that?"

Streszczenie

W szpitalu. Sue, Reed i Ben w towarzystwie lekarza stoją nad łóżkiem Johnnyego Storma który zapadł w śpiączkę po ciężkim pobiciu którego doznał [patrz Civil War #1 - przyp.Foxdie]. Lekarz oznajmia że w chwili gdy pacjent się obudzi nie powinien doświadczać żadnych negatywnych silnych emocji. Póki jest w śpiączce pomocne może być przebywanie z nim, aby słyszał znajome mu glosy lub muzykę którą lubi. Sue wpada na pomysł aby przynieść jego Ipoda. Ben postanawia objąć pierwszą warte, pyta się Reeda kiedy przyjdzie jego kolej. Ten jednak nie wie co odpowiedzieć a Sue dogryza mu mówiąc mu że ma ciekawsze zajęcia w tej chwili. Reed próbuje się bronić iż nie są one ciekawsze tylko konieczne gdyż właśnie są w stanie wojny, kiedy bohaterowie walczą z bohaterami. Kobieta pyta się retorycznie czyja to wina. Mr.Fantastic przyznaje że opowiedział się za jedną ze stron. Sue kontynuuje kłótnię mówiąc że teraz pomaga Tonyemu Starkowi schwytać tych z którymi wcześniej walczył ramię w ramie i nazywał ich przyjaciółmi, dlatego że nie chcą oni złamać swoich zasad, a on jak zawsze wykonuje tylko rozkazy. Reed uznaje że to nie fair, a jego żona kwituje tylko że prawda po prostu boli. Kłótnie przerywa Ben, przypominając że doktor mówił o nie wprowadzaniu silnych negatywnych emocji. Małżonkowie stoją przez chwile w milczeniu, po czym Richards postanawia odłożyć tą rozmowę na później i mówi Benowi że przydałaby mu się jego pomoc. Sue mówi że nie jest on tym raczej zainteresowany, a Reed oczekuje odpowiedzi samego Bena który i tak nie ma nic do stracenia bo jego tożsamość jest od dawna upubliczniona. Ten jednak odpowiada że wciąż jest Amerykaninem i ma tyle samo do stracenia jak każdy inny obywatel w chwili gdy jego państwo rozpada się na kawałki rozrywane od środka. Proponuje małżonkom aby poszli trochę ochłonąć zanim ktoś powie coś czego później będzie żałować. Sue i Reed wychodzą każde idąc w swoją stronę. Ben zostaje przy łóżku Johnnyego "prowadząc z nim" rozmowę, opowiada swoje zabawne historie z życia i próbuje wprowadzić wesoły nastrój. Kiedy kończą mu się pomysły siada lekko przybity i mówi o nowych doniesieniach z Oklahomy. Kiedy rozeszła się plotka że na dnie krateru znajduje się młot Thora, każdy mężczyzna, bohater czy złoczyńca w promieniu tysiąca mil zjawił się tam aby spróbować go podnieść. Po pewnym czasie rząd nawet odpuścił sobie próbę powstrzymywania ich. W ten sposób przed kraterem ustawia się teraz duża kolejka facetów chcących sprawdzić swoje siły. Jak do tej pory nikomu się to nie udało. Wygląda to tak jak gdyby w momencie uderzenia Mjolnira o ziemie, cały kraj przechylił się w stronę Oklahomy i teraz wszystko co nie jest na stale przymocowane toczy się w jej kierunku. Do pokoju wchodzi Sue, przyniosła Ipoda Johnnyego. Dziękuje Benowi że przez ten czas siedział tu z jej bratem, Ben mówi że to jego obowiązek i nie ma za co mu dziękować, pyta się jak długo tu siedział. Susan stwierdza że około godziny, olbrzym jest zdziwiony że tak krótko. Kobieta chce jeszcze wrócić do tego o czym rozmawiała z mężem. Faktycznie przyznaje mu racje, odnośnie tego że ich kraj jest rozrywany od środka przez akt rejestracji super bohaterów, ale nie powinien on decydować się na ściganie kogokolwiek za nie podpisanie się pod aktem. Ben pyta się co w takim razie powinni zrobić, stanąć do walki z własnym rządem? Susan przez chwili milczy, a następnie mówi że nie zgadzanie się to nie nielojalność, czasami najbardziej patriotycznym czynem jaki można zrobić w demokracji jest właśnie sprzeciw i musi ona coś z tym szybko zrobić. Teraz jednak jej miejsce jest tutaj w szpitalu przy swoim bracie. Ben wychodzi mówiąc żeby dzwoniła do niego jeśli tylko będzie czegoś potrzebować. W holu szpitala, The Thing zatrzymuje się aby obejrzeć telewizyjne wiadomości w których reporter mówi o toczących się walkach bohaterów z bohaterami sprzeciwiającymi się rejestracji. Oprócz tego w jednej z ulic miasta policja próbuje uporać się z grupami zwykłych mieszkańców sprzeciwiających się wprowadzeniu aktu rejestracji bohaterów.


Dwadzieścia minut później na Yancy Street Ms.Marvel toczy pojedynek z Silverclaw która nie ma zamiaru poddać się pod rejestracje. Na miejscu pojawia się The Thing, Ms.Marvel cieszy się z jego przybycia i oczekuje pomocy. Ben postanawia jednak udać się na miejsce starć policji z mieszkańcami którzy również protestują przeciwko rejestracji. Policjant dziękuje olbrzymowi za przybycie. Protestanci pogarszają tylko i tak już trudną sytuacje policji która próbuje pomagać w pochwyceniu bohaterów, więc jeśli nie potrafią uszanować decyzji rządu, to policja będzie musiała użyć agresywnych środków. Ben powtarza to co usłyszał dzisiaj od Susan, iż to że protestanci się z tym nie zgadzają nie znaczy że nie są patriotami i może trzeba ich po prostu wysłuchać. Policjant odpowiada że nie ma na to czasu i nie może jednocześnie użerać się z bohaterami przeciwstawiającymi się rejestracji i odpierać ataki miejscowych protestantów, więc jeśli Ben czegoś nie zrobi będzie zmuszony użyć siły. The Thing idzie w głąb ulicy porozmawiać z tymi ludźmi. Kiedy stoi tak na środku ulicy i rozgląda się dookoła nie widzi ani jednej żywej duszy. Rozłoszczony uderza z całych sil w ziemie, wykrzykując "O co wam chodzi ludzie". Chociaż ulica wciąż jest opustoszała zewsząd dochodzą glosy przestraszonych ludzi. Dopiero gdy Ben rozkazuje im wyjść z ukrycia, z zaułków wyłaniają się ludzie uzbrojeni w metalowe rurki, kije i wszelkiego rodzaju przedmioty mogące służyć za broń. Na ich czele staje czarnoskóry chłopak z kolczykiem w brwi. Jest zdziwiony obecnością Bena myślał że będzie on zadowolony z tego że stają przeciwko tym faszystom. Chłopak uważa że Ci wszyscy bohaterowie których tożsamość jest tajna nie powinni odkrywać swoich nazwisk dla nikogo. Nawet jeśli wszyscy znają tożsamość Bena i nie ma on nic do stracenia to powinien on widzieć że rząd jest w błędzie. The Thing nie wie czy to błąd, ale nie twierdzi też że jest to słuszne. Afroamerykanin pyta się go co w takim razie myśli o całej tej sytuacji, ten jednak nie wie co odpowiedzieć, dopiero po naciskach swojego rozmówcy, odpowiada że faktycznie uważa to postępowanie za błędne, ale takie jest prawo i jest wiele praw których nie lubi ale takie jest życie. Nie chce jednak walczyć z własnym rządem. Z drugiej strony, chociaż uważa że rejestracja jest zła to nie zamierza on walczyć przeciwko niej ani wspierać tych którzy ścigają bohaterów wyjętych spod prawa. Chłopak oznajmia że nie może brać w tym udziału i być neutralnym, musi obrać jakąś stronę. Daredevil tak jak i wielu innych bohaterów to ich ludzie z sąsiedztwa i nie zostawią ich na pastwę rządu, nawet jeśli będą musieli walczyć z policją, zdają sobie sprawę z ryzyka. Chociaż nie mają żadnych super mocy i nie pokonają jutro Galactusa, to będą bronić tego co uważają za słuszne i jeśli ktoś chce dostać ich bohaterów to najpierw musi zmierzyć się z nimi. Ben pyta, czy w takim razie opcja aby się uspokoili i rozeszli spokojnie po domach jest nieosiągalna? Chłopak odpowiada że nie ma takiej możliwości chyba że The Thing chce im pomóc i stanie po ich stronie. Ben odchodzi mówiąc że się nad tym zastanowi. Protestanci drwią z pomarańczowego olbrzyma. Jeden z mężczyzn podchodzi do czarnoskórego lidera potwierdzając otrzymanie potrzebnych im informacji. Gdzieś dalej spotykają się dwaj mężczyźni, jeden z nich przekazuje informacje o jutrzejszym transporcie schwytanych bohaterów. Łysy informator którym okazuje się być Puppet Master wraca do swojego wspólnika Thinkera. Ten mówi że nadążyła im się świetna okazja na pozbycie się dużej ilości konkurencji.


W tym czasie na wschód od Oklahomy, autobus zatrzymuje się na przystanku niedaleko krateru z Mjolnirem. Mężczyźni czekający w kolejce do podniesienia młota, zaczynają się niecierpliwić gdyż niektórzy próbują więcej niż jeden raz podnieść młot. Z oddali przychodzi mężczyzna w płaszczu z kapeluszem na głowie i torbą podróżną w ręce. Nie zwraca uwagi na stojąca kolejkę i kieruje się w stronę leżącego młota. Mężczyźni z początku kolejki atakują przybysza, ten unika ciosów i powala jednego z nich w końcu sięgając młota. Kiedy tylko jego ręka dotyka Mjolnira potężny wybuch energii wystrzeliwuje w powietrze, powalając wszystkich dookoła. Na torbie podróżnej mężczyzny w płaszczu widnieją inicjały DB.

Autor: Foxdie

Galeria numeru

Fantastic Four #538 Fantastic Four #538

Imię i nazwisko:
Inne pseudonimy:
Opis:
Moce:
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2020 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.